Dębogórze, Dębogórze-Wybudowanie, Kazimierz, Kosakowo, Mechelinki, Mosty, Pierwoszyno, Pogórze, Suchy Dwór, Rewa

Wielkanocne zwyczaje na Kaszubach

Marzec 18, 2015 : Aktualności

Wielkanoc    Ogólny kanon celebrowania Świąt Wielkanocnych był i jest stały w całym świecie katolickim, niemniej każdy kraj, a nawet region danego kraju ma swoje niepowtarzalne zwyczaje związane z tym świętem. Nie dziwi więc, że i na Kaszubach panowały specyficzne formy świętowania Wielkanocy. Niewiele już z nich zostało w pierwotnej postaci, dlatego chcemy je wyciągnąć z zakamarków niepamięci, aby bardziej świadomie celebrować naszą tradycję.

   Kaszubi żyli skromnie i tak też wyglądały ich święta Wielkanocne, czyli Jastrë. Zacznijmy może od początku, czyli  od … jajka. Typowe kaszubskie jaja wielkanocne były w jednym kolorze, a do nadawania im barw stosowano naturalne barwniki, zawarte w łupinach cebuli, źdźbłach oziminy, burakach ćwikłowych, jagodach, pokrzywie lub w kwiatach kaczeńców. W niektórych regionach Kaszub dzielono się takimi jajkami z sąsiadami na znak przyjaźni bądź też ofiarowywano chłopcom, którzy przychodzili do dziewcząt z „zielonym dyngusem”.

   Przed świętami, w Niedzielę Palmową, Kaszubi święcili palmy. Były to co prawda zwykłe gałązki wierzbowe z baziami przewiązanymi wstążką, niemniej przypisywano im magiczną moc. Według dawnych wierzeń  zarówno popiół po spaleniu „palm”, jak i zjedzona „baźka” była świetnym lekarstwem na wszystko. Ponadto, palmy wrzucano pod fundamenty domów – na szczęście, bądź też gładzono nimi boki zwierząt domowych, aby zachować je w zdrowiu. Poświęcone gałązki umieszczano w całym domostwie, jako ochrona przed nieszczęściem, na ogół jednak spoczywały one na honorowym miejscu – za świętym obrazem.

   Dawniej Kaszubi nie mieli święconek, którymi obecnie dzielimy się podczas wielkanocnego śniadania  – zwyczaj ten przejęli dopiero kilkadziesiąt lat temu (podobnie, jak szukanie zająca). Ich śniadanie było raczej skromne, a głównym daniem była prażnica, czyli jajecznica na boczku lub słoninie. Smażono ją na wielkiej patelni, którą stawiano na stół i każdy mógł sobie nałożyć porcję. Po 40 dniach postu, kiedy to na okrągło jadło się solone śledzie i żurek – jajecznica była bardzo atrakcyjnym pożywieniem. Dla pożegnania postnego jedzenia Kaszubi urządzali „pogrzeb” żuru i śledzia. Polegało to na tym, że rybę zatykano na gałązkę, a do pozostałego żuru wrzucano wszelkiego rodzaju śmieci i to wszystko gdzieś wyrzucano, np. na pole nielubianego sąsiada. Dziś na kaszubskim wielkanocnym stole najczęściej spotykamy gotowaną i wędzoną szynkę, wątrobiankę, salceson i zylc, czyli wieprzową galaretę z nóżek. Z ciast wielkanocnych na Kaszubach najważniejsza jest babka i młodzowy kuch z kruszonką, czyli placek drożdżowy.

   Zwyczaj mokrego dyngusa był co prawda znany na Kaszubach, ale oni sami preferowali tzw. „zielonego dyngusa”, polegającego na smaganiu dziewcząt zielonymi witkami lub gałązkami jałowca, najlepiej po bosych nogach. W tym celu chłopcy zbierali się pod domami dziewczyn, kiedy one jeszcze spały, i podstępnie się do nich wkradali. Takie smaganie młodziutkimi witkami było przekazywaniem sobie sił witalnych przyrody.

   Z wodą związany był natomiast na Kaszubach inny zwyczaj. Otóż wczesnym rankiem, w pierwszy dzień świąt Wielkanocnych, jeszcze przed wschodem słońca, z pobliskiego jeziora lub rzeki czerpano wodę, aby się jej napić lub obmyć i tym sposobem zabezpieczyć się przed wszelkimi chorobami.

   Zdecydowana większość tych wielkanocnych tradycji to już przeszłość i chyba nie ma co żałować, zwłaszcza jedzenia śledzi  i żuru przez 40 dni. Warto jednak pamiętać o tradycji i korzeniach, z których się wywodzimy, ponieważ one stanowią o naszej tożsamości.

Polecamy również uwadze na naszej stronie artykuły:

Dodaj do:

Waszym Zdaniem

  1. bartos2390 napisał(a):

    Bardzo przyjemne informacje na temat wielkanocy 🙂

Waszym Zdaniem

Wpisz wynik działania: Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.