Dębogórze, Dębogórze-Wybudowanie, Kazimierz, Kosakowo, Mechelinki, Mosty, Pierwoszyno, Pogórze, Suchy Dwór, Rewa

Święta na wesoło

Grudzień 4, 2016 : Na wesoło

aniolek    Co prawda  Jan Tadeusz Stanisławski, satyryk i „profesor mniemanologii stosowanej”,  wspominał kiedyś w swoich felietonach o wyższości świąt Wielkanocnych nad świętami Bożego Narodzenia – nie da się jednak ukryć, że dla większości z nas, właśnie te ostatnie święta są ważniejsze, zarówno mentalnie, jak i emocjonalnie. Może to dlatego, że pomimo całej naszej religijności, wolimy dzień narodzin, niż dzień śmierci, a poza tym, są to święta rodzinne, a rodzina to nadal najlepsza instytucja w tym kraju, choć czasami jedynie na zdjęciu.

   Jako że święta Bożego Narodzenia mają dla nas szczególną wartość – staramy się im nadać odpowiednią oprawę. Stąd pucowanie domu, szał zakupów i przygotowywanie jedzenia w ilościach wskazujących na wcześniejsze niedożywienie rodziny. Czasami zdarza się, że jesteśmy tak zmęczeni tym przedświątecznym ferworem, że brakuje nam już sił na miłe słowo i szczery uśmiech.  I właśnie po to, aby w te święta nie zabrakło nam uśmiechu i radości – przygotowaliśmy kilka świątecznych dowcipów, które być może wprawią Państwa w dobry nastrój. Zapraszamy do lektury i życzymy miłej atmosfery w święta.

Kartka do Świętego Mikołaja

   Na początku grudnia Jasiu wysłał do Mikołaja kartkę o następującej treści: „ Kochany Mikołaju! Mam bardzo biednych rodziców i pewnie nic nie dostanę pod choinkę. Dlatego proszę Cię, przynieś mi rower górski i klocki Lego”. Na poczcie jedna z urzędniczek niechcący przeczytała pocztówkę Jasia. Bardzo ją poruszyła sytuacja życiowa chłopca i wraz z innymi pracownikami postanowiła zrobić Jasiowi niespodziankę. Wszyscy złożyli się na klocki Lego i wysłali je pod wskazany adres. Po świętach ta sama urzędniczka czyta drugą kartkę od Jasia: „Kochany Mikołaju! Dziękuję ci za klocki Lego. Rower pewnie ukradli na poczcie!”.

Grunt to tradycja

   Wieczór wigilijny. Cała rodzina jest gotowa do kolacji i czeka tylko na pierwszą gwiazdkę. Oczywiście przy stole jest tradycyjne jedno puste miejsce. Nagle ktoś puka do drzwi:

– Kto tam? – pyta gospodarz.

–  Strudzony wędrowiec. Czy jest dla mnie wolne miejsce? – słychać zza drzwi.

– Jest – pada odpowiedź.

– A czy mogę skorzystać?

– Nie!  – zdecydowanym tonem mówi pan domu.

– Ale dlaczego?  – pyta wędrowiec.

– Bo  zgodnie z tradycją musi być puste!

Koń, który mówi

W Wigilię chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ jest już późno, a koń jedzie bardzo wolno, chłop bije go batem.

– Jeszcze raz mnie uderzysz, a będziesz szedł do domu na piechotę! – mówi koń.

– Pierwszy raz słyszę, aby koń mówił! – dziwi się chłop.

– Ja też, ja też! – wtóruje mu pies.

Rozterki Mikołaja

   Święty Mikołaj przeciska się przez komin do dziecięcego pokoju, aby zostawić tam prezenty. Niestety, w pośpiechu pomylił kominy i zamiast do śpiącego dziecka trafił do sypialni ponętnej, nagiej blondynki. Mikołaj patrzy na nią i mówi sam do siebie: „ Jeśli wykorzystam okazję, to nie będę mógł wrócić do nieba. Z drugiej jednak strony, jeśli tego nie zrobię – i tu spogląda na swoje spodnie – jak się przecisnę przez komin z powrotem na dach?”.

To moje

Tata pyta Jasia:

– Dlaczego chcesz, aby Mikołaj przyniósł ci dwa komplety kolejki elektrycznej?

– Bo ja też chcę się nią pobawić, kiedy ty jesteś w domu – odpowiada Jasiu.

Każdy ma swoje marzenia

Piątego grudnia wieczorem, kilkuletnia Małgosia mówi do dziadka:

– Wiesz dziadku, co chciałabym od Mikołaja?

– No co wnusiu? – pyta dziadek

– Kiedy rano się obudzę, chciałabym znaleźć w moim łóżku piękną, jasnowłosą laleczkę.

– Ja też wnusiu, ja też – mówi dziadek rozmarzonym głosem.

Skąd taka tradycja?

   Pewnego Bożego Narodzenia, bardzo dawno temu, Mikołaj przygotowywał się do corocznej podróży z prezentami. Jednak na każdym kroku napotykał na same problemy, które wytrącały go z równowagi. A to część elfów się rozchorowała i produkcja zabawek szła zbyt wolno, a to dwa renifery były ciężarne, a trzy inne uciekły, a to płoza od sań złamała się, a worek się rozerwał i prezenty rozsypały się po śniegu. Zdenerwowany Mikołaj wrócił do domu, aby uspokoić się szklaneczką whisky. Niestety, w ramach rekonwalescencji – elfy opróżniły całą butelkę. Zdesperowany Mikołaj zrobił sobie kawę i już miał wziąć pierwszego łyka, kiedy nagle ktoś zapukał do drzwi i filiżanka wypadła mu z rąk na podłogę. Wściekły Mikołaj otworzył drzwi, a tam stał uśmiechnięty aniołek z choinką.

– Wesołych Świąt Mikołaju! – zaszczebiotał aniołek. – Prawda, że piękny mamy dziś dzień? Przyniosłem ci śliczną choinkę. Gdzie chciałbyś, żebym ją wsadził?………………………………….

…………………………………………………………………………………………………………………………………………..

I stąd się wzięła tradycja aniołka na czubku choinki!

Dodaj do:

Waszym Zdaniem

Wpisz wynik działania: Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.