Dębogórze, Dębogórze-Wybudowanie, Kazimierz, Kosakowo, Mechelinki, Mosty, Pierwoszyno, Pogórze, Suchy Dwór, Rewa

Pedofilia to nie tylko temat dla prasy

Listopad 13, 2013 : Aktualności, Kultura i psychologia

  winny-prowokator   Dzięki idiotycznym wypowiedziom niektórych duchownych na temat przyczyn pedofilii, prasa ma o czym pisać i nie musi bez przerwy wałkować Smoleńska i mamy Madzi. Niestety, dziennikarze więcej miejsca i uwagi poświęcają wypowiadającym się ignorantom (to najdelikatniejsze określenie, które przyszło nam do głowy), niż samemu problemowi i skutkom wykorzystania seksualnego dziecka.  A szkoda, bo gdyby pokazali problem z nieco innej strony, żaden napuszony cymbał nie wypowiadałby takich głupot, które po raz kolejny spychają na dno cierpienia ofiar wykorzystania seksualnego.

    A wystarczyłoby sięgnąć po jedną z definicji pedofilii. Ot, chociażby taką: „Pedofilią nazywamy każde zachowanie osoby dorosłej wobec dziecka, które służy podnieceniu i zaspokojeniu własnych potrzeb seksualnych osoby dorosłej”. Dokładnie tak – to  dorosły zaspokaja swoje potrzeby i nie ma dyskusji. Naprawdę zbędne są tu polemiki w stylu, kto kogo uwodzi, i że niejedna 14-latka jest już wystarczająco dojrzała, aby podjąć współżycie seksualne, i że jest to jej wybór. To wszystko służy tylko rozmyciu odpowiedzialności zaburzonych dorosłych. Poza tym, prawo jasno ustala wiek małoletniego, do którego mówimy o pedofilii.  Przecież  nikt o zdrowych zmysłach nie dyskutuje w mediach o tym, że 10-14 latek, jeżeli wyrazi taką wolę, to powinien posiadać broń palną. W tym względzie zdecydowana większość społeczeństwa byłaby zgodna, że mamy do czynienia z niedojrzałymi dziećmi, które z powodu „tysiąca” psychofizycznych uwarunkowań nie mogą mieć pozwolenia na używanie broni.  Skąd więc brak takiej jednomyślności jeżeli chodzi o zachowania seksualne dorosłych wobec dzieci? Czyżby pewną część społeczeństwa stanowili pozbawieni zasad moralnych i uczuciowości wyższej dewianci?  Jeżeli tak, to należy ich izolować, a nie przeprowadzać z nimi wywiadów lub pozwalać im na publiczne zabieranie głosu!

   Inną, wyjątkowo ważną sprawą związaną z pedofilią, o której media mówią zbyt mało  – są koszty zdrowotne i psychiczne, jakie ponoszą wykorzystywane seksualnie dzieci. W literaturze tematu  mówi się o krótkoterminowych i długoterminowych skutkach wykorzystywania seksualnego dzieci.  W ramach tych pierwszych wyróżnia się skutki fizyczno-somatyczne i psychospołeczne. Dla przykładu skutki fizyczo-somatyczne, to:  choroby weneryczne, ciąże, zaburzenia snu, zanieczyszczanie się kałem i moczem, zaburzenia apetytu, urazy, siniaki, choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, choroba wieńcowa, nadciśnienie tętnicze, migrena i napięcie bólowe głowy, astma oskrzelowa, stany zapalne pochwy i zakażenia dróg moczowych, opryszczka, itd.  Natomiast skutki psychospołeczne to: lęki i fobie, depresja, paraliżujące poczucie winy i wstydu, samooskarżanie i niska samoocena, ogólna nadruchliwość, wycofywanie się z kontaktów społecznych, zahamowanie, wagarowanie, ucieczki z domu, zachowania autodestrukcyjne (samookaleczenia, próby samobójcze), sięganie po środki uzależniające, zaburzenia jedzenia(anoreksja, bulimia), zachowania agresywne i antyspołeczne, nadmierna seksualizacja zachowania, prowokujące zachowania wobec dorosłych, brak umiejętności nawiązywania i utrzymania kontaktów społecznych, nieufność, itd. Niestety, skutki wykorzystywania dzieci nie mijają z chwilą przerwania przez dorosłych ich ohydnego procederu – można powiedzieć, że kładą się mrocznym cieniem na całym życiu dziecka. Nawet profesjonalna opieka medyczna i terapeutyczna, a także miłość najbliższych nie niwelują całkowicie cierpienia spowodowanego przez pedofila. Przyjrzyjmy się zatem bliżej długoterminowym skutkom wykorzystania seksualnego, które mogą towarzyszyć dziecku przez całe życie.  Oto one: depresja, chroniczne i ostre lęki, zaburzenia łaknienia, zaburzenia osobowości (psychotyczne i typu border line), nadwrażliwość emocjonalna, natręctwa, izolacja społeczna, bezsilność, niewłaściwe postrzeganie siebie i niska samoocena, podatność na bycie ofiarą, lęk przed seksem lub nadmierne pragnienie seksu, zmiana orientacji seksualnej, uzależnienia, prostytucja, lęki społeczne, przenoszenie wykorzystania seksualnego na następne pokolenia, itd.

   Przedstawione powyżej przykłady skutków wykorzystania seksualnego dzieci nie wyczerpują tematu, niemniej już te zacytowane mogą przyprawić czytelnika o głęboki wstrząs psychiczny i oburzenie na sprawców tego wszystkiego. Większość dzieci wykorzystywanych seksualnie nigdy nie otrząśnie się całkowicie z tej traumy, a wielu z nich będzie miała zniszczone życie już na starcie. Jak więc można powiedzieć, tak jak ksiądz Bochyński, że dzieci wchodzą do łóżek dorosłym w poszukiwaniu spełnienia?! Szkoda słów. Jedyne, co nam przychodzi do głowy, to żarliwa prośba do Boga: „Panie, strzeż nasze dzieci i nas przed takimi duchownymi”!!! Zdajemy sobie sprawę, że większość przypadków wykorzystania seksualnego ma miejsce w rodzinie i nie jest to wina duchownych. Jeżeli jednak niektórzy księża w publicznych wystąpieniach umiejscawiają przyczynę takich zachowań w dziecku – to tym samym dają pedofilom przyzwolenie do dalszego krzywdzenia dzieci!

 Polecamy uwadze w mediach:

 

Dodaj do:

Waszym Zdaniem

Wpisz wynik działania: Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.