Dębogórze, Dębogórze-Wybudowanie, Kazimierz, Kosakowo, Mechelinki, Mosty, Pierwoszyno, Pogórze, Suchy Dwór, Rewa

Karnawał czas zacząć

Styczeń 4, 2017 : Aktualności, Kultura i psychologia

karnawał O ile przygotowania do świąt Bożego Narodzenia są  przede wszystkim trudne dla pań domu, które przygotowują świąteczne rarytasy – to już same święta są trudne dla całej rodziny, bo przecież ktoś musi wchłonąć te tony wszelakiego jadła. Na szczęście już od Trzech Króli zaczyna się karnawał i trwa aż do wtorku przed Środą Popielcową. A jak karnawał to tańce, bale, maskarady i pochody przebierańców …. i  duża szansa na zgubienie zbędnych kilogramów.

A jak to drzewiej bywało?

Otóż źródła karnawału sięgają setek lat wstecz i wywodzą się z chrześcijańskiej tradycji, a konkretnie z Włoch, gdzie w przeddzień Wielkiego Postu Włosi przebierali się w kostiumy i organizowali uczty. Również sama nazwa ma włoskie korzenie i bezpośrednio nawiązuje do istoty tego okresu, czyli żegnania się z mięsem  przed nadchodzącym postem (carne – mięso + vale – żegnaj). Potem zwyczaj karnawału rozprzestrzenił się na wszystkie katolickie kraje Europy, a wraz z kolonizacją – powędrował dalej w świat. Dziś najsłynniejszy karnawał odbywa się nie w Europie, lecz w Ameryce Południowej – w Rio de Janeiro, a jego istotą nie jest objadania się, lecz taniec i tancerze wystrojeni, jak rajskie ptaki.

W Polsce, jeszcze po II wojnie światowej (zwłaszcza na wsiach) na określenie  karnawału używano słowa zapusty. Tak też okres karnawału nazywano na Kaszubach. Również i tu tradycja zapustów wiązała się z zabawą, tańcami i jedzeniem, a także wysokoprocentowymi napitkami. Czas zapustów i związane z nimi liczne zabawy były okazją do szukania kandydata na męża, stąd też panny pięknie wystrojone starały się nie opuszczać żadnych zabaw tanecznych. Bawili się zarówno młodzi, jak i starzy. Stare kaszubskie przysłowie mówi: „Chto w zapuste nie tańczy, temu len nie rosce”, choć inne przysłowie ostrzega: „Zapustni tuńc, zdrowia kuńc”. W czasie zapustów jedzono dużo i tłusto, jakby chciano zaspokoić głód przed nadchodzącym postem. Wśród przygotowywanych dań nie mogło zabraknąć plińców (placków ziemniaczanych), purcli (pączków) i chrustów. No i oczywiście każdy musiał zjeść mięso. Nawet najbiedniejsi ludzie starali się w czasie zapustów zjeść choć trochę mięsa, bo „Chto w zapuste nie je miasa, tego megi (komary) ob lato zjedzą”. Zgodnie ze zwyczajem, we wtorek przed środą popielcową – piekło się „popielnik”, czyli ciasto z resztek po purclach zapustnech. Tego dnia myło się dokładnie patelnie i garnki, w których wcześniej gotowało się mięso, i wieszało się je na płocie lub kominie. Zapusty na Kaszubach to także czas odwiedzania krewnych, szczególnie tych mieszkających gdzieś dalej. W tym celu rodziny organizowały kuligi i ruszały w drogę do dawno niewidzianej rodziny. Kolejnym zapustnym zwyczajem, było kolędowanie przebierańców. A i dziś zdarza się, że przejeżdżając przez kaszubską wieś w dni wolne od pracy i szkoły, możemy spotkać grupy dziecięcych kolędników.

Tyle o tradycji bliższej i dalszej, a nam nie pozostaje nic innego, jak zaśpiewać za J. Połomskim: „Gdzieś Hiszpania za górami, a tu zima, karnawał jest z nami”. Życzymy udanej zabawy!

Polecamy też uwadze z naszego archiwum:

Dodaj do:

Waszym Zdaniem

Wpisz wynik działania: Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.