Dębogórze, Dębogórze-Wybudowanie, Kazimierz, Kosakowo, Mechelinki, Mosty, Pierwoszyno, Pogórze, Suchy Dwór, Rewa

Ekologia czy ekoterroryzm?

Czerwiec 1, 2010 : Kultura i psychologia

dsc04540      Ten, kto miał okazję być w Pucku w czasie tegorocznej Pielgrzymki Kaszubskiej połączonej ze Światowym Zjazdem Kaszubów w Pucku, mógł podziwiać pięknie przystrojone kutry i łodzie rybackie, na których, wśród wizerunków Matki Boskiej i Jezusa, a nawet Jarosława Kaczyńskiego rozpięte były transparenty z hasłami  w stylu: „ Nasza Zatoka, tradycja i wiara – ekoterrorystom od nas wara” czy „Stop zielonym oszustom”.

Skąd te mocne słowa i o co tu chodzi? W ogromnym skrócie można powiedzieć, że sprawa dotyczy konfliktu interesów, gdzie jedną stroną są  naukowcy ze Stacji Morskiej w Helu i ekolodzy, drugą natomiast stanowią  rybacy, mieszkańcy  oraz samorządy gmin i powiatów leżących nad Zatoką Pucką.  Ci pierwsi  zabiegają o odbudowę populacji foki szarej w naszej części Bałtyku (program „Oddajcie fokom ich dom”) oraz o szczególną ochronę  Zatoki Puckiej, a zwłaszcza obszaru Refy Mew (pas wąskiej płycizny przecinającej Zatokę Pucką), jako żerowiska i ostoi zwierząt morskich.  Zdaniem naukowców i ekologów nieodpowiednie zachowanie turystów i amatorów sportów wodnych  oraz zbędne reklamowanie uroków tego miejsca (np. poprzez coroczny Marsz Śledzia) zagraża dziś Ryfowi i zwierzętom, które korzystają z tej mielizny. Na pierwszy rzut oka szczytne cele i zamierzenia, ale tylko na pierwszy.  Otóż Ref Mew objęty jest już ochroną, i to w dwójnasób. Z jednej strony podlega ochronie jako część Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, z drugiej zaś objęty jest unijnym programem Natura 2000, którego celem jest zachowanie dziedzictwa przyrodniczego Europy. Kolejnym krokiem wzmożenia ochrony  musiałoby być stworzenie rezerwatu, a być może i „zamknięcie” Zatoki Puckiej dla rybołówstwa, żeglugi i innych sportów wodnych. I tego najbardziej boi się druga strona konfliktu. Co  oznaczałoby  takie rozwiązanie dla  typowo nadmorskiego regionu i  jakie  społeczno- ekonomiczne  skutki pociągałoby za sobą – nikomu chyba nie trzeba  tłumaczyć.   Naukowcy i ekolodzy uspokajają, że nie jest  to  ich celem  i nie mają  zamiaru zabiegać o utworzenie rezerwatu na terenie Zatoki Puckiej. Innego zdania jest jednak przedstawiciel Rady Powiatu Puckiego, M. Kohnke, który twierdzi, że pomysł utworzenia rezerwatu został przedstawiony nie tylko podczas  spotkania  zainteresowanych stron we wrześniu 2009 roku, ale także umieszczony w Biuletynie wydawanym przez Eko-Unię (Protokół  spotkania w sprawie Refu Mew w Urzędzie Morskim w Gdyni w dn. 20.01.2010 http://www.hel.ug.edu.pl/Ekopatrol/protokol%20Ryf%20Mew.pdf). O wiele dalej posunęli się autorzy artykułu „Nie oddawajcie fokom domu” umieszczonego w Gazecie Wyborczej (http://wyborcza.pl/2029020,75476,7396667.html).  Zarzucają oni ekologom prymitywny marketing, mający na celu wyciągnięcie  unijnych funduszy (ekolodzy z WWF Polska pozyskali na odnowienie populacji fok  6,2 mln zł).  Mało tego, autorzy artykułu,  na co dzień biolodzy pracujący w instytucjach zawodowo zajmującymi się morzem, uważają, że foka szara nie należy obecnie do zagrożonych gatunków, jej populacja ma się dobrze i stale rośnie (powyżej 20 tys.), zaś  jej niewielka liczba w naszych wodach (zarówno wcześniej, jak i obecnie) jest po prostu naturalną konsekwencją braku odpowiednich warunków życiowych  dla fok w tej części  Bałtyku.

W pełni zgadzamy się z tym ostatnim sformułowaniem dotyczącym braku odpowiednich warunków w naszym akwenie. Wystarczy wziąć do ręki mapę i porównać obszar Zatoki Puckiej z północną częścią Bałtyku. Nie wyglądamy imponująco. Bez trudu też dojrzymy na mapie ogromną ilość wysp u wybrzeży Finlandii i Szwecji, które w zdecydowanej większości nie są  zamieszkałe. U nas nie znajdziesz  żadnej wyspy, co najwyżej kilka mielizn. W „złotym okresie” foki szarej, czyli na przełomie XIX I XX wieku, kiedy to jej populacja  w Morzu Bałtyckim wynosiła około 100 tys., w naszych wodach było to zaledwie 1000 sztuk. Dzisiejsze proporcje, czyli 20 tys. do 600 wyglądają wręcz lepiej. Czy należy zatem wprowadzać  na siłę program restytucji foki szarej w południowej części Bałtyku, kiedy nie jest to korzystne ani dla fok ani dla ludzi? Będąc kiedyś na sopockiej plaży byliśmy sami świadkami pojawienia się foki. Oczywiście wywołało to ogromną sensację wśród spacerowiczów  i zgromadziło rzesze gapiów, którzy podchodzili coraz bliżej, aby zrobić sobie zdjęcie na jej tle, a niektórzy wręcz próbowali  dotknąć zwierzę. Co przeżywała foka możemy sobie tylko wyobrazić. Nie można  jednak zamknąć plaży w Sopocie z powodu pojawienia się foki, nie  można  też ludziom, którzy żyją z morza i nad morzem zamknąć do niego drzwi. Nie można nie widzieć  zmian cywilizacyjnych i wszystkich narażać na stres (szczególnie foki ).  Przecież naukowcy i ekolodzy wiedzą doskonale, w jakich warunkach foka szara czuje się najlepiej, i że u nas nigdy ich nie było (no, może w neolicie, stąd neolityczna osada łowców fok w Rzucewie). Czyżby biedna foka stanowiła tylko pretekst do realizacji innych celów?

Co się zaś tyczy pozornie głównej bohaterki konfliktu, czyli foki szarej, jej populacja w naszych wodach może nie wróciła  do liczebności z początku XX wieku,  kiedy to stanowiła problem dla rybaków i  jej zabijanie było premiowane (5 zł za sztukę), ale może to i lepiej zarówno dla samej foki, jak i innych użytkowników wybrzeża i zatoki ( na marginesie Finowie wypłacają rybakom odszkodowania za szkody spowodowane przez foki w ich sieciach. A kto zadba o naszych rybaków?). Foka szara, jako zwierzę  z natury płochliwe i ostrożne , nie znoszące towarzystwa ludzi i rozmnażające się  tylko w miejscach zapewniających jej spokój, już conajmniej 100 lat temu  wybrała wybrzeża skandynawskie, z licznymi wyspami i zdecydowanie mniejszym zaludnieniem. Nasza mała Zatoka nigdy nie spełniała  jej wymagań, więc po co uszczęśliwiać ją na siłę, zwłaszcza kosztem innych zwierząt, np. homo sapiens? (msz)

Dodaj do:

Waszym Zdaniem

  1. Monix napisał(a):

    Bardzo ciekawy artykul! Musialo Cie kosztowac duzo wysilku wyszukanie tych wszystkich informacji. Jak zobaczylam ten artykul to na poczatku pomyslalam – „taki dlugi o fokach…”, ale jak go tylko zaczelam czytac, to tak sie wciagnelam, za chetnie przeczytalabym jeszcze kilka jego stron. Bardzo wciagajace i pouczajace. No i spelnia swoja funkcje – bo z cala pewnoscia jestem przeciwna zamknieciu Zatoki Puckiej w celu ochrony foki 😛 Zaraz poszukam sobie jakis inny ciekawy artykul z waszej stronki bo bardzo interesujace rzeczy tu opowiadaie. pozdrooo

  2. Zuza napisał(a):

    Ja również z wielkim zainteresowaniem przeczytałam dobrze napisany i interesujący artykuł.Takie artykuły to dobra droga w walce z pieniaczami ekologicznymi ,którzy niejednokrotnie protestują tylko dla samej zasady, bo przecież trzeba jakoś zaistnieć na lokalnym terenie.Takie artykuły być może nie zmienią z dnia na dzień „pieniaczy”ale niewątpliwie nam mieszkańcom pozwolą bardziej trzeżwo spojrzeć na chociażby ten opisany problem.Szkoda tylko,że mieszkańcy tak słabo angażują się w życie swojej gminy.Strona istnieje już dość długo ,a ja odnoszę wrażenie,że zaledwie od dwóch dni.Być może wielu z nas nie wie o istnieniu jej.Dlatego zachęcam do większej reklamy chociażby poprzez Biuletyn ,który jest jak mi się wydaje masowo czytany.

  3. kamil napisał(a):

    Też mnie zainteresował ten artykuł

  4. marek napisał(a):

    artykuł rzeczywiście dużo mówi i wyrabia pogląd o sytuacji

  5. Serfer napisał(a):

    Niedługo większość fauny i flory z naszych stron będzie można znaleźć w Skandynawi!:D A homo Sapiens z PL od dawna podziwia tamta przyrodę!ps. Na desce świetnie sobie radzę na otwartym:D

  6. cyt napisał(a):

    Przy okazji chciałam zauważyć, że mamy np. rezerwat Mechelińskie Łąki. Celem ochrony rezerwatu jest zachowanie miejsc lęgowych i bytowania cennych gatunków ptaków wodnych i błotnych – człowiek nie może postawić stopy na niektórych terenach tego rezerwatu, natomiast latem dzień w dzień nad lęgowiskami „piłują” silnikami motolotniarze. Mam działkę w Mostach i jest to bardzo uciążliwe nie tylko dla ptaków ale i dla ludzi. Motolotniarze latają tam grupami przez całe dnie, generują straszny hałas – nimi powinni się zająć w pierwszej kolejności

Waszym Zdaniem

Wpisz wynik działania: Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.